Rozdział II
Jedząc
śniadanie robiłam wszystko aby odpędzić od siebie wspomnienia
wczorajszego dnia. Wmawiałam sobie że to był tylko sen. Na próżno. Gdy
ubierałam buty moja starsza siostra Laureene
przyglądała mi się z uwaga i krzyknęła:
-Co jest młoda ? Tylko nie mów
mi, że nic bo widzę, że coś cie gryzie. Co miałam jej powiedzieć ?
Przecież nie prawdę... pomyślałaby że zwariowałam.
- Nic na prawdę- A ona
lekceważąco przerzuciła oczami i zniknęła w długim korytarzu. Wyszłam z
mieszkania głośno tupiąc moimi nowymi martensami. Pod kamienicą czekała
już na mnie Pattie. W ciszy pokonywałyśmy kolejne przecznice. To
właśnie w niej lubię, kiedy widzi że jestem w złym nastroju nie drąży tematu tylko po prostu ucicha.
Doszłyśmy do budynku liceum i
każda z nas poszła do klasy w której miała lekcje. Ja akurat miałam
angielski. Wykładowca pan Crunch męczył się aby przekazać nam jak
najwięcej wiadomości, ale i tak go nie słuchałam byłam zbyt zajęta
gapieniem się na Erica. Był wysokim brunetem o nieskazitelnej twarzy i
niebieskich oczach. Gdy tak mu się przyglądałam dostrzegłam podobieństwo
między nim, a tajemniczym mężczyzną z parku. Moje rozmyślanie przerwał
dzwonek na przerwę .Szybko wstałam z miejsca i ruszyłam do drzwi ale w drzwiach zatrzymał mnie właśnie on, Eric. C.D.N
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz