poniedziałek, 24 lutego 2014

                                                                       Rozdział II
Jedząc śniadanie robiłam wszystko aby odpędzić od siebie wspomnienia wczorajszego dnia. Wmawiałam sobie że to był tylko sen. Na próżno. Gdy ubierałam buty moja starsza siostra Laureene przyglądała mi się z uwaga i krzyknęła:
 -Co jest młoda ? Tylko nie mów mi, że nic bo widzę, że coś cie gryzie. Co miałam jej powiedzieć ? Przecież nie prawdę... pomyślałaby że zwariowałam.
- Nic na prawdę- A ona lekceważąco przerzuciła oczami i zniknęła w długim korytarzu. Wyszłam z mieszkania głośno tupiąc moimi nowymi martensami. Pod kamienicą czekała już na mnie Pattie. W ciszy pokonywałyśmy kolejne przecznice. To właśnie w niej lubię, kiedy widzi że jestem w złym nastroju nie drąży tematu tylko po prostu ucicha.
Doszłyśmy do budynku liceum i każda z nas poszła do klasy w której miała lekcje. Ja akurat miałam angielski. Wykładowca pan Crunch męczył się aby przekazać nam jak najwięcej wiadomości, ale i tak go nie słuchałam byłam zbyt zajęta gapieniem się na Erica. Był wysokim brunetem o nieskazitelnej twarzy i niebieskich oczach. Gdy tak mu się przyglądałam dostrzegłam podobieństwo między nim, a tajemniczym mężczyzną z parku. Moje rozmyślanie przerwał dzwonek na przerwę .Szybko wstałam z miejsca i ruszyłam do drzwi ale w drzwiach zatrzymał mnie właśnie on, Eric. C.D.N

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz